Milena Sawczuk

Dzień dobry

Spotkania

Notebook

Kontakt

FAQ

Social media

„Siadam przy biurku, jednak zamiast pracować, przeskakuję od Twittera do Instagrama, od wiadomości do Twittera, potem znów wiadomości, Instagram, wiadomości, Twitter, przez Instagram do Twittera, przez Twitter do Instagrama, no i te nieprzerwane, straszne wiadomości, a dalej Twitter, na którym wszyscy są wstrząśnięci wiadomościami i każdy wydaje się pewny tego czy tamtego oraz wie, co koniecznie należy zrobić w tej sytuacji. Mija kolejna godzina, a ja z poczuciem winy wciąż przeglądam profile osób, które są tak stabilne w porównaniu ze mną, tak zdecydowane…(…)” I tutaj zakończę cytat Katherine May z książki pt. „Oczarowanie”.
 

Kto to zna? Szczerze powiem, że z pierwszą częścią cytatu łatwo mi się utożsamić, te przeskakiwanie między portalami, szukanie nie wiadomo czego, te pisanie, trochę biznesowe, trochę prywatne. Czuję się w tym zawsze lekko niezgrabnie… Z przeglądaniem profili już raczej szło mi lepiej, tutaj mówiłam szybko mocne STOP… bo oglądanie cudzych zdjęć, wakacji, jedzenia, zawsze uważałam za lekko nużące. Na głębszym poziomie nawet było to dla mnie symbolem ucieczki od własnego życia i tego co jest do załatwienia TERAZ w NASZYM życiu.

Ale wracając do tego wpisu, chciałabym aby znalazły się tu pewne twarde dane dlaczego social media nam nie służą i właśnie jednym z tych powodów jest to, że jest to złodziej czasu. A dlaczego złodziej? Bo wiele osób mówi, że siedzenie na portalach: „mało daje, a dużo zabiera”. Druga szkodliwość to kwestia porównywania. Okazuje się, że wielu ludzi ma obniżony nastrój po oglądaniu wspaniałości na profilach innych. Po takim koktajlu „jak dobrze nam się żyje” czujemy się niekomfortowo ze sobą. Lekko sfrustrowani, smutni, rozczarowani albo wręcz wściekli. I jakoś nie potrafimy zapomnieć tych obrazów: świetnych samochodów, świetlistych skór, idealnie gładkich włosów… I nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że tak nie wygląda prawdziwe życie, i jest to tylko ułamek rzeczywistości to i tak wpływa to na nasz mózg. Neurolodzy opisali aktywność w mediach społecznościowych (retweety, polubień i udostępnienia) jako zastrzyk dopaminy. W ten sposób mózg otrzymuje „nagrodę” i zaczyna korelować substancję lub czynność z korzystnymi wynikami. Jest to prosty sposób do uzależnienia. Badania wykazały także, że osoby komunikujące się na SM cierpią z powodu zwiększonego lęku społecznego w grupach, częstszego występowania depresji, złego poczucia własnej wartości oraz mniejszej empatii i współczucia dla innych.

Dlatego czasem radykalne decyzje by kompletnie zrezygnować z SM wydają się nie takie głupie, a nawet mądre. Tylko co wtedy zrobimy z czasem, który nam zostanie? Czy jesteśmy gotowi by zająć się sobą i swoim życiem naprawdę?

A to kilka badań jak social media wpływają na nas:

„Obecne młode pokolenie ma tak dużo problemów z opanowaniem emocji, przejawiających się między innymi w takich zaburzeniach, jak ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi) czy ADD (zespół deficytu uwagi).” Prensky

Krótkie formy wideo, na platformach społecznościowych negatywnie wpływają na zdolności poznawcze użytkowników, a tym samym możliwość skupienia i wydajność w pracy. (Badanie Uniwersytet Monachium, kwiecień 2023.)

Według Reida Chassiakosa i in. nastolatki, które w młodym wieku zaczynają intensywnie korzystać z mediów społecznościowych, mają zwykle poważnie upośledzone umiejętności interpersonalne. (2016).

Za pojawienie się zjawiska uzależnienia od mediów społecznościowych odpowiedzialne są przede wszystkim konteksty społeczne wywołujące dopaminę, jakie zapewniają serwisy społecznościowe. Aby utrzymać zainteresowanie użytkowników, firmy z branży mediów społecznościowych, takie jak Facebook, Snapchat i Instagram, uruchamiają te same obwody mózgowe, co hazard i narkotyki rekreacyjne (Seymour, 2020).

Zobacz podobne

en_USEnglish
Scroll to Top